Etykiety

piątek, 25 marca 2016

Dla tych, którzy chcieli by a się boją - Joga bez napinki - recenzja

Mam wrażenie, że tak jest dość często. Chcielibyśmy coś zrobić, ale w głowie od razu już pojawia się "nie dasz rady" "może lepiej kiedy indziej" "zrobisz z siebie pośmiewisko" czy jakieś inne bzdury. I tak ten, który chciał zrobić prawo jazdy czeka z nim w nieskończoność, a ta która chciała nauczyć się pływać może liczy że samo przyjdzie?

Z próbowaniem nowych rzeczy bywa różnie, ale chyba najważniejsze jest spróbować i potem ocenić czy to nas tak naprawdę "jara" ;-)

Tym, którzy chcieli by spróbować jogi, ale mają różne, dziwne, niczym nie uzasadnione obawy z pomocą w swojej książce "Joga bez napinki" przychodzi Dorota Mrówka.


Dorota Mrówka jest z wykształcenia teatrologiem, przez wiele lat pracowała jako dziennikarka. Od 2003 roku regularnie praktykuje jogę i medytacje. Interesuje się filozofiami Dalekiego Wschodu. Prowadzi również bloga Życie bez napinki - http://zyciebeznapinki.pl/

Od razu mówię "Joga bez napinki" to nie jest książka instruktażowa. Tu czytelnik nie znajdzie asan, ich opisów i zdjęć. To jest pozycja, która ma za zadanie pokazać, że joga jest "nie taka straszna, jak ją malują". 

video

Pani Dorota spokojnie, czasami nawet dowcipnie, z wieloma wątkami osobistymi i swoim przeżyciami odpowiada na te pytania dotyczące jogi, które osoba początkująca, bądź chętna a bojąca się spróbować, chciałaby zadać, ale się...wstydzi.Od podstawowego pytania po co tak właściwie ćwiczyć jogę, bo te bardziej techniczne: jak, gdzie, w czym, z jakim sprzętem, kiedy zacząć, aż po takie z gatunku: czy joga to modlitwa i czy muszę zmieniać religię. 

To się wydawać może niektórym śmieszne, ale Pani Dorota trafiła w samo sedno wielu początkowych uprzedzeń dotyczących jogi. Mówię początkowych, bo jak już człowiek pójdzie i spróbuje okazać się może, nie jest to ani nudne, ani łatwe, a przynosi dużo satysfakcji.


Bo "Joga bez napinki" to zaproszenie. Zaproszenie do świata jogi, dokładne jego opisanie i co najważniejsze pokazanie zalet.

Mi osobiście w książce podobały się dodane w niektórych miejscach ciekawostki związane z jogą np. informacja o dniu jogi, czy najstarszym instruktorze na świecie, a także ostatni skrótowy rozdział FAQ ;-) 


Jeśli Ty, lub ktoś z Twojego otoczenia "chciałby, ale się boi / wstydzi",  ma jakieś wątpliwości związane z praktykowaniem jogi powinien przeczytać "Jogę bez napinki", tu znajdzie odpowiedzi na wszystkie nurtujące pytania i motywację i zachętę do przezwyciężenia swoich "ale".

poniedziałek, 21 marca 2016

City Trail vol.6 - i pół roku zleciało jak nie wiadomo co ;-)

Niestety nie udało mi się pobiec we wszystkich 6 biegach z cyklu City Trail. Pobiegłam w 4, ale medal będzie ;-)

Zaczęło się w październiku mocno ulewnym deszczem - relacja z vol.1 TU
Potem był chłodny bieg w listopadzie - relacja z vol.2 TU
Mikołajowy bieg w grudniu - relacja z vol. 3 TU

No i teraz marcowy ostatni bieg z cyklu. Jak zaczynałam na jesieni, miałam skromną nadzieję, że edycja marcowa będzie wiosenną...ta...nadzieja.... ;-)

Meta
Znów lekko zimno, chodź wyraźnego mrozu nie było, ale wiatr robił swoje. Ostatnio jestem trochę zmęczona, niewyspana i przez to może było mi mega zimno. Zimniej niż zdawało by się reszcie uczestników - sporo osób biegło w krótkich spodenkach...brrrrr.

Jak zwykle na początku byłam na biegach dziecięcych. Akurat mieli pecha, bo przy kilku startach zaczął padać deszcz.

Start dla grup dziecięcych, dla dorosłych meta
średniaki zaraz będą w akcji ;-)
Dorośli startowali bez deszczu. Biegło mi się tak sobie, zmęczenie dawało się we znaki już po 2 km. Nie spodziewałam się jakiegoś zastraszająco fajnego wyniku, a okazało się, że z tych czterech biegów, ten był najszybszym ;-) Niezłe było moje zdziwienie ;-P

Teraz tylko pozostaje wybrać sie na rozdanie medali, albo odebrać go w sklepie ;-) Bardzo, bardzo będzie ładny:

źródło: https://www.facebook.com/zBiegiemNatury
Fajnie, że są takie inicjatywy. Ja zimy nie przespałam, bo ciągle coś robię, ale dzięki temu że się zapisałam, co jakiś czas powróciłam do biegania ;-)



wtorek, 1 marca 2016

Trochę mroźno, ale super - Tropem Wilczym 2016

Tropem Wilczym to bieg, a właściwie biegi ku czci i pamięci Żołnierzy Wyklętych. Organizowane są w wielu miejscach w Polsce i kilku lokalizacjach za granicą. 

W Warszawie bieg odbywa się w Parku Skaryszewskim. Rok temu biegliśmy 1 marca (moją relację z tego biegu możecie znaleźć TU), w tym roku Tropem Wilczym odbył się w minioną niedzielę - 28.02.


Jak i w zeszłym roku pakiety odbieraliśmy dzień wcześniej i podobnie jak rok temu było mega sprawnie ;-) 

Torba pakietowa wypełniona po brzegi.

A w pakiecie można było znaleźć sporo rzeczy, od ulotek, gazety, po odblaskowe opaski - moje ulubione na rower z zeszłego roku, długopis, ołówek, notes, smyczkę Wojska Polskiego, oczywiście koszulkę (w zeszłym roku biegłam z dziewczyną to i w tym taką wybrałam, w tym roku można było biec w czarnych, albo szarych), numer startowy, chip, czy zakładkę do książki.

pakiet
W tym roku było też kilka grup startujących 2 na 5km, jedna na dystansie 1963m i 2 na 10km. Ja biegłam o 10:50 na piąteczkę, mój chrześniak po raz kolejny pobiegł 1963m ;-)


Niedzielny poranek był nieco mroźny, osoby które biegły na 10km miały piękne słoneczko i prawdziwie przedwiosenną pogodę. Biegło mi się bardzo przyjemnie, mimo, że ostatni raz biegałam ze dwa miesiące temu, forma była. Na początku znajdowałam się w sporej grupie, ale już po pierwszym okrążeniu (bo w biegu były w zasadzie dwa) sporo się rozluźniło. Biegłam cały czas mijając się z dziewczyną, która na przemian biegła i maszerowała. Przy drugim okrążeniu, gdy mijałam ją kolejny raz przybiłyśmy sobie piątkę i potem wzajemnie się motywowałyśmy. Potem już prawie na ostatniej prostej gdzieś zginęła za mną, ale za jakiś czas mnie dogoniła i razem biegłyśmy do mety, ostatnie kilka metrów pokonując sprintem ;-) podziękowałyśmy sobie po jej przekroczeniu za wspólną walkę ;-) Mimo, że biegam dość wolno, miło jest usłyszeć, że dla kogoś widok moich biegnących pleców był motywacją ;-)

Tropem Wilczym ma taką fajną wojskową oprawę, jest strzał do startu z karabinów, jest wojskowa grochówka (po biegu - lepszej nie jadłam ;-P), jest też rekonstrukcja.


Nawet kawałek nagrałam ;-):

video

Jeśli ktoś z was się wahał i nie nie wziął udział w tym biegu zdecydowanie polecam by spróbował za rok, bo jest bardzo przyjemny ;-)


 No i ten cudny medal ;-) Po prawej z zeszło rocznej edycji, po lewej 2016 ;-)

Kto biegł w Tropem Wilczym?