Etykiety

wtorek, 19 stycznia 2016

Ja tam Qmam kaszę a Wy? - recenzja książki

Lubię kasze, wszelakie. Często trafiają do mojego brzucha pod różną postacią - ostatnio nawet w formie budyniu ;-) Tym chętniej dla portalu dlalejdis.pl napisałam jej recenzję, którą możecie znaleźć TU.

Postanowiłam także i na blogu napisać kilka słów o tej książce.


Od razu bez bicia przyznaję, że nie wiedziałam, kim jest Maia Sobczak - jej autorka. Nie wiedziałam, że prowadzi bloga http://qmamkasze.pl/, teraz wiem, że książka jest jakby zwieńczeniem jej pasji i pracy w jednym.

Wizualnie książka jest cudna. W co prawda cienkiej okładce, ale wydana na fajnym, grubszym papierze, taki jakimś ekologicznym (sama nie wiem, dlaczego mi się taki wydawał). Zdjęcia potraw i ogólnie wszystkie fotografie, które można w książce znaleźć są bardzo ładne. 


Zgadzam się z Maią "kasza jest dla mnie bardzo prosta, pełna, odżywcza, wzmacniająca". Sama prawda ;-) 

Maia w książce przedstawia nie jako swoją filozofię gotowania (dania wegetariańskie), mówi, że np. nie łączy białka zwierzęcego z węglowodanami, że korzysta ze świeżych ziół, sezonowych, bądź suszonych owoców. Dla niej, jak i w sumie dla wielu z nas, jedzenie ma być proste (smaczne to rzecz jasna), naturalne i nie przetworzone.


W "Qmam kasze" znajdziemy informacje o tym jak gotować różne gatunki kasz, przepisy są stworzone na 1-2 porcje. Mnie najbardziej zaciekawiło to, że autorka gotuje nie z użyciem gramów, czy mililitrów, a posługuje się szczyptami, garściami, łyżkami, szklankami, czy kubkami. Ok fajne to to, tylko jej szczypta może nie być moją itp. Ale pewnie chodzi o wypracowanie własnego systemu, zresztą Maia wspomina, że jej przepisy zawarte w tej książce mają być tylko drogowskazem. 

Nie jest to typowa książka kucharska, bo podzielona jest na trzy (dziwne) części: początek, środek i słodki koniec.

W Początku są przepisy na dania śniadaniowe, przystawki, czy dania na ciepło. Mnie najbardziej zaciekawiły np. jaglane placuszki z różą i słodka polenta kukurydziana z brzoskwinią, jabłkiem i gorzką czekoladą. Bardzo lubię polentę ;-) 


W Środku zawarte są przepisy na dania sycące, mające dodać nam energii. Proponowane do spożywania ok.14.00, ale też na kolację. Znajdziemy w tej części ciekawe połączenia smaków np. modrą kapustę z mango i kaszą owsianą, albo pęczak z ostrą truskawką. Mnie osobiście strasznie spodobał się przepis na owsiany chłodnik ogórkowo-botwinowy, jak nic czekam na botwinę ;-P


W Słodkim końcu autorka proponuje nam orkiszowe faworki na szybko (dobre na karnawał), czy moim zdaniem jedno z najbardziej wyczesanych dań: pieczony rabarbar w mleku jaglanym z lawendą.


Niektóre potrawy proponowane przez Maię są naprawdę dziwnym na pierwszy rzut oka połączeniem smaków. Może nie powinnam się czepiać, ale lubię książki z prostymi, łatwo dostępnymi składnikami, a tu w przyprawach jest np. asafetyda (asa co ? pomyślałam na początku), gdzie takie co to dostać nie mam pojęcia ;-P Podobnie jak z lawendą ;-P

Szkoda, że w książce sporo jest przepisów najlepszych do wykorzystania z wiosną i latem, gdy mamy możliwość kupienia świeżych owoców i warzyw w warzywniaku, a nie takich, które zimą przypominają je tylko z wyglądu, bo smak wiadomo...

Ogółem stwierdzam, że "Qmam kasze" to fajna propozycja książki kulinarnej dla nie-tradycjonalistów i mocnych eksperymentatorów kuchennych. Czy do nich należę? Może sprawdzę.




2 komentarze: