Etykiety

czwartek, 10 grudnia 2015

Ekspresowa sałatka dla głodomorów.

Głodny? Głodna? A czasu jak zwykle za mało. Zabić głód w naprawdę szybko sposób może ekspresowa sałatka. Uwielbiam takie z gatunku pokrój, dopraw, wymieszaj. Zresztą ta należy do moich ulubionych.

Składniki:
- puszka fasoli białej
- puszka fasoli czerwonej
- puszka ananasa
- kawałek wędzonego kurczaka 300-400g np. kąski piwne, wędzone udko itp
- sól, pieprz, jogurt naturalny

1. Otwieramy puszki fasoli wysypujemy na sitko i przepłukujemy zimną wodą. Podobnie z ananasem, którego dodatkowo kroimy w grubszą kostkę.

2. Mięso z wędzonego kurczaka kroimy na kawałki.

3. Wszystko mieszamy i doprawiamy do smaku. I 5min a sałatka dla głodomora gotowa ;-) 

 

niedziela, 25 października 2015

Mój pierwszy obłędnie dobry budyń jaglany bananowy ;-)

Budyń. Jak o tym myślę, kojarzy mi się z dzieciństwem i "cudem" które moja mama wytwarzała z torebki. Najbardziej chyba lubiłam czekoladowy, chodź i waniliowy był pycha.


Nie raz do ciasta robię budyń sama, ale nigdy jeszcze nie robiłam jaglanego. Do mojego pierwszego w życiu budyniu jaglanego zainspirowałam się przepisem z Kwestii Smaku (TU) który zmodyfikowałam na swoje potrzeby. Przepis jest na dwie porcje.

Składniki:
- szklanka ugotowanej na wodzie kasy jaglanej
- 3 nieduże banany
- łyżka miodu lipowego
- cynamon

Przepis jest tak banalny, że chyba łatwiej być nie może ;-) Wystarczy, bowien zblendować banany z kaszą jaglaną.

Potem dosłodzić miodem.

Do smaku można dodać jeszcze odrobinę cynamonu.


I pozostaje wcinać ;-) Teraz myślę, że budyń na jaglanej kaszy to naprawdę spora kopalnia możliwości.

środa, 7 października 2015

Przemycam jaglaną na stół - papryka faszerowana kaszą jaglaną.

Wiecie, że istnieją na ziemi ludzie nie lubiący kasz? ;-) Ja wiem, to tez jest dla mnie szokiem ;-) Ale tak, są, istnieją, egzystują (jak?? nie mam pojęcia). Czasami nie chce mi się robić dwóch oddzielnych posiłków, więc nie dawno postanowiłam przemycić kaszę jaglaną w faszerowanej papryce. Wyszło obłędne żarełko.


Składniki:
- mięso mielone (zużyłam na 3 nieduże papryki niecałe 250g) ,
- wcześniej ugotowana kasza jaglana (jak ją ugotować - kasza jaglana) szklanka
- cebulka
- 3-4 pieczarki 
- jajko
- przyprawy: sól morska, pieprz, bazylia, oregano
- kilka kropli oleju lnianego

1. Paprykom odkroić łebki, wyjąć środek, umyć. Do środka każdej dodać kilka kropli oleju lnianego i wysmarować nim całe wnętrze.


2. Na patelni podsmażyć cebulkę i pieczarki. Następnie wymieszać je z mielonym mięsem, jajkiem i przyprawami. Farsz nałożyć do papryk.


3. Piec ok.30min do 1h (w zależności od wielkości papryki) w piekarniku nagrzanym do 180-200 stopni.


Wychodzą takie pyszności ;-) I tak nie czuć, że w środku papryki jest kasza;-) Misja wykonana.

środa, 23 września 2015

Kakaowy, mega zdrowy - Kosmos potreningowy ;-) mniam ;-)

Pierwszy raz na batony firmy Zmiany Zmiany (http://zmianyzmiany.pl/) natknęłam się gdzieś w necie, ale potraktowałam je bez większego entuzjazmu. Ot - myślałam - batony jakich wiele, dużo krzyku, że zdrowe, a w składzie wiadomo...cukry.

Na FIWE było stoisko tej firmy, więc postanowiłam sprawdzić o co tyle krzyku.Przeczytała skład, wypróbowałam 4 smaków i okazało się, że O RANY RANY to jest pyszne i mega zdrowe.;-)

Zmiany Zmiany mają 4 produkty: Aloha, Lewy Sierpowy, Petarda i Kosmos.

Najbardziej w smaku spodobał mi się Kosmos, pewnie głównie z powodu zawartości kakao ;-P którym ostatnio ratowałam się między treningiem a wyjściem do kina.


Skład: daktyle, figi, migdały, słonecznik, nerkowce, kakao. Nic więcej! Co zresztą potwierdza krótka data ważności - 2 miesiące. 

Baton zawiera 100% naturalnych składników, bez cukru, syropów, słodzików, konserwantów, polepszaczy i innego rodzaju świństw. Ba nawet bez składników pochodzenia zwierzęcego.

W smaku jest kakaowy, ale czuć lekko śliwkowy smak fig i migdałów. 

Jako potreningowa przekąska wyśmienity;-) Polecam ;-)

piątek, 18 września 2015

Szybka, dietetyczna, tuńczykowa sałatka na ciepło.

Wróciłam do redukcji, już jakieś 2 tyg temu. I chodź zwykle gotuję na kilka dni do przodu i ambitnie, dzielnie przygotowuję sobie posiłki, czasami zdarzają się sytuację, że nagle nie mam co wziąć do pracy. Tak było wczoraj wróciłam bardzo późno z kina (Everest - polecam gorąco ;-)) i żeby mieć jeden z posiłków w pracy z głowy, na szybko wymyśliłam fajną sałatkę z tuńczykiem.

Składniki:
- puszka tuńczyka w wodzie (moja miała 130g)
- spory pomidor ok.200g
- pół torebki ugotowanego brązowego ryżu (ok.100g) 
- łyżka sera typu bałkańskiego

Tuńczyka z ryżem wymieszałam i włożyłam na kilka min do mikrofali - niestety w pracy jedyna możliwość podgrzania czegokolwiek. Po podgrzaniu dodałam pomidora i ser, wymieszałam i średniej urody, ale dietetyczna, szybka i smaczna sałatka była gotowa ;-)


wtorek, 28 lipca 2015

Jabra Sport Coach - genialne słuchawki dla aktywnych ;-)

Nie wiem jak wy, ale ja do aktywności fizycznej potrzebują jakiegoś brzdąkania. O tym co mi towarzyszy podczas biegania pisałam rok temu (TU) i w sumie generalnie w tej sferze niewiele się zmieniło. Na rowerze również towarzyszy mi muzyka, albo audiobooki. 

Cały czas korzystałam ze słuchawek, które otrzymałam wraz z telefonem, lub (jak już się popsuły, a działo się to niestety często) dokupionych jakiejkolwiek firmy z gatunku "byle taniej". W zasadzie ważne dla mnie było co w nich słyszę, a nie to jakie są. Chodź oczywiście problemy z wypadaniem z ucha, czy nie słyszeniem niczego przy jeździe ulicą były na początku dziennym.

Pod koniec czerwca miałam możliwość wybrać się na konferencję prasową firmy Jabra, na której mowa była o ich nowym produkcie przeznaczonym dla osób aktywnych. 


Tym chętniej wybrałam się na nią, iż wiedziałam, że będę miała okazję na żywo posłuchać i porozmawiać z Natalią Gacką ;-).


Natalia wygląda świetnie, jak tak sobie popatrzyłam na nią to dla mnie idealnie ;-P Poza tym jest mega sympatyczna i bez żadnego zadęcia. ;-) Wybór Jabry na nią jako ambasadora marki, jak dla mnie w pełni słuszny ;-) No tak, ale nie o tym miało być ;-) 

Konferencja krążyła wokół Jabra Sport Coach - nowych słuchawek.



Na zdjęciu wyżej pudełko po prawej i lewej to właśnie te słuchawki. W środku jest starszy model - Jabra Pulse przeznaczone głównie dla biegaczy, bo mające wbudowany pulsometr.

Nie pytajcie mnie jaka byłam zadowolona, gdy okazało się, że każdy uczestnik dostanie swoje słuchawki, bo po tym co się na konferencji nasłuchałam wiedziałam, że będę je uwielbiać. ;-)



Dostałam, więc swoje piękne czerwone Jabra Sport Coach i zabrałam się za ich testowanie. Teraz już wiem, że słuchawki do telefonu nie umywają się do nich wcale, ale to w ogóle.

Jak widzicie na zdjęciu powyżej słuchawki są bezprzewodowe, łączy je tylko kabelek do zakładania za szyją, który można również dodatkowo ścieśnić. W zestawie, który otrzymuje się przy zakupie dołączone są różnego rozmiaru końcówki, tak by móc dopasować sobie odpowiednią wielkość do ucha. Mamy etui na słuchawki (bomba!!) i kabel do ich ładowania. W lewej słuchawce jest przycisk przydatny przy ćwiczeniach (o tym niżej), bliżej prawej mały panel do łączenia słuchawek, odbierania rozmowy i regulowania głośności.


to małe czarne pudełeczko to etui do przechowywania słuchawek
Przetestowane w warunkach: bieganie, jazda rowerem, ćwiczenie w domu, słońce, deszcze, wiatrzycho, ruchliwa ulica, tunel, rozmowa telefoniczna podczas jazdy rowerem.

Co dobrego:

- dopasowanie - już wspominałam o końcówkach. Słuchawki po włożeniu do ucha zaczepia się dodatkowo za małżowinę, więc uwierzcie przy silnym wietrze i jeździe rowerem, przy machaniu głową nie ruszają się i nie wypadają! Dobrze dopasowane są niemal nie wyczuwalne w uchu, nic nie ciśnie, nie drapie, o kabelku na szyi się niemal całkowicie zapomina.

- połączenie z telefonem przez Bluetooth - mega wygoda. Wsiadam rano na rower odpalam tel, włączam Bluetooth i przycisk na słuchawkach, następuje "connecting" i po chwili mogę cieszyć się np. książką. Jeździłam z nimi po ruchliwej ulicy, w tunelu, po lesie nic mnie nigdzie nie rozłączyło.

- brak kabla - bomba! nie trzeba już mieć telefonu "przy tyłku" jak ja to mówię, wystarczy, schować go do kieszeni, do plecaka, czy położyć na stole (spokojnie można być kilka kroków od niego), żaden kabel nie majta się przy bieganiu, można robić ze słuchawkami pompki, podciąganie na drążku, squaty, wszystko co się wymyśli i nie ma mowy o jakimkolwiek dyskomforcie.

- świetna jakość dźwięku Dolby® - na samym już początku zauważyłam, że po włożeniu słuchawek do uszu wytłumiają one dźwięki z otoczenia. Może koło mnie ktoś stać mówić normalnie, a ja słyszę go cicho. Ale spokojnie nie jest tak, że w ulicznych ruchu nie słychać zbliżającego się do mnie auta, czy np. karetek, wszystko zależy od poziomu dźwięku, a ja chyba nie próbowałam i nie potrzebowałam więcej niż połowę skali. Nawet przy poruszaniu się w silnym wietrze nie zakłócał on dźwięku. Zdarzyło mi się nawet jadąc rowerem przeprowadzić kilka rozmów telefonicznych, z drugiej strony nikt nie skarżył mi się na słabą jakość dźwięku, a ja słyszałam rozmówcę bez najmniejszych problemów. 

- proste ładowanie - podpinam kabelek do jednej słuchawki, a druga końcówkę do komputera, albo końcówki od ładowarki i gotowe. Słuchawki wytrzymują ponad 5h działania i do ok.10 dni w trybie oczekiwania. Gdy poziom baterii spada, kilka razy w słuchawkach słychać komunikat "battery low".  Po bodajże trzecim  czy czwartym komunikacie, oczywiście w odstępie czasu, słuchawki się wyłączają.

ładujemy
- prywatny trener - fajny bajer ;-) Oczywiście na początku zapomniałam dodać, że te słuchawki powstały z myślą o osób trenujących crossfit, robiących interwały itp. Ściągam sobie bezpłatną aplikację Sports Life, ustawiam sobie wszystkie parametry (płeć, wiek, wzrost, wagę), łączę ze słuchawkami i można nieźle śmigać w domowych warunkach ;-) po wybraniu ćwiczeń można wybrać dwa tryby treningu: w trybie czasowym (aplikacja mierzy czas na wykonanie określonego ćwiczenia, a czujka w słuchawkach zlicza wykonaną ilość powtórzeń), bądź w trybie powtórzeń (sami ustawiamy ilość powtórzeń, po ich wykonaniu po przyciśnięciu przycisku w lewej słuchawce przechodzimy w czas odpoczynku, bądź do kolejnego ćwiczenia). Naprawdę niezły bajer ;-)

Ogólnie do Jabra Sport Coach nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Jestem nimi zachwycona i szczerze nie wyobrażam sobie teraz bez nich np. jazdy rowerem, czy ćwiczeń w domu. ;-)

Cieszę się, że je dostałam, bo (sugerowana cena 599zł) cenowo znacznie przekraczają mój budżet.


mega dużo gadżetów wraz ze słuchawkami, plus książka z autografem Natalii
 


piątek, 22 maja 2015

Owsiane brzydale

Od ponad miesiąca zrzucam, jem ładnie zgodnie z tym, co ułożyła mi Monika Turemka. Nie miałam problemu z ilością posiłków w trakcie dnia, z ich systematycznością, bardziej z ilością mięsa - bo naprawdę w życiu nie jadłam go tyle co teraz;) Ale dieta daje efekty, więc idę do przodu.

Trzymam się dzielnie, ale nie daję się zwariować. Jak aż skręca w środku po coś innego to raz na jakiś czas sobie na to pozwalam. Jakiś czas temu koleżanka podpowiedziała mi przepis na fajne ciacha owsiane mega zdrowe.Trochę go podrasowałam i oto jest przepis na Owsiane Brzydale (tak są brzydkie nie zamierzam robić ich cudnych okrąglutkich ;-P).


Składniki:
- płatki owsiane górskie ok.50g
- banan (najlepiej taki lekko czarny)

dodatki: i tu kreatywność może wziąć górę ;-P dodawać można co się chce ja preferuję orzechy włoskie, nerkowce, albo pokruszone migdały, raz dodałam kilka kawałków żurawiny.

Przygotowanie jest mega banalnie proste: płatki trzeba zblendować z bananem i już łyżką wymieszać z dodatkami. Potem położyć na blaszkę / papier do pieczenia / silikonową podkładkę - co kto ma i wstawić do nagrzanego piekarnika na 180C na jakieś 15min.


Brzydale są niezłym "zapychaczem", smacznym, zdrowym i długo są miękkie ;-)

piątek, 17 kwietnia 2015

Od dziś gotuję nieprzytomna ;-P czyli jak mi wyszedł (w końcu) mój pierwszy omlet.

Jakoś do omletów nie miałam nigdy "ręki", a już szczególnie do takich z płatkami owsianymi. Pierwszy, który robiłam był tak twardy, że można go było kroić nożem, ba co ja mówię, można było nim szybę u sąsiada stłuc ;-P Potem też nie szło najlepiej (o przekręcaniu i nie przypalaniu nie było mowy) i po kilku razach się poddałam. I nie mówię wcale (nie w ogóle...), że nie wpieniało to jak wszyscy na fejsbukach i instagramach pokazywali, piękne, okrąglutkie, rumiane omleciki rodem z knajpy naleśnikarni ;-P No dobra, nie mówię też, że mój pierwszy omlet, który w końcu wyszedł taki był, ale w sumie nie liczy się uroda, a smaczek a smaczek był mniam ;-)

Chyba głupi i nieprzytomny miał szczęście, bo robić omleta o 5.40 rano ledwo patrząc na oczy i jeszcze takiego co wychodzi trzeba mieć fart ;-) Składniki miałam ściśle określone, bo od czwartku mam rozpisany przez Monikę Turemkę plan dietetowy (dieta nie brzmi ładnie ;-P).

Składniki:
- 1 jajo
- 1 pomidor (dobra smakuje średnio jak pomidor, ale w omlecie wyszedł)
- kilka łyżek płatków owsianych 
- mała łyżeczka oleju rzepakowego

Nie użyłam nic soli ;-) za to doprawiłam go sobie oregano i bazylią.

Sposób przygotowania:
1. Rozbełtałam (roztrzepałam) jajko w miseczce dodałam do tego płatki i wymieszałam.
2. Na małej patelni, rozgrzałam olej.
3. Na oleju podsmażyłam pokrojonego pomidora i doprawiłam przyprawami.
4. Wylałam na patelnię mieszankę z miseczki, zmniejszyłam ogień i przykryłam pokrywką. I tak stałam lekko drzemiąc nad kuchenką ;-P Po jakiś 1-2min podniosłam pokrywkę i bez problemu przerzuciłam omlet na drugą stronę i tak podsmażyłam jeszcze z 1min.

Boszzzz nawet nie wiecie jaka byłam dumna i blada...chodź mega zaspana;-) A oto moje czudo ;-)

środa, 8 kwietnia 2015

Książka dla zapaleńców - Kuchnia Wegańska. Przewodnik po produktach zastępczych.


"Kuchnia Wegańska" wpadła mi w ręce dzięki portalowi dlalejdis.pl, dla którego miałam napisać jej krótką recenzję (możecie przeczytać ją TU).  

Autorkami książki są dwie blogerki Celine Sten i Joni Marie Newman. Jest to już ich druga wspólna książka po „500 Vegan recepis”. 

"Kuchnia Wegańska" ma dopisek "Przewodnik po produktach zastępczych" i tym dokładnie jest. Przewodnikiem, który ma ułatwić zamianę każdego przepisu na przepis wegański. W każdym z rozdziałów autorki polecają na co według nich można zamienić jaja, mięso, nabiał, ryby czy gluten, tłuszcze, albo cukier. Oczywiście wszystko rozpoczyna się wstępem, dlaczego tego a tego nie powinniśmy jeść, a co i dlaczego powinniśmy stosować w zamian (tu od razu moją uwagę zwróciło to, że polecają stosowanie np. gumy ksantanowej - ciekawe...). 

Ku pomocy dla wega maniaków w książce zawartych jest mnóstwo tabelek np.


W każdym rozdziale pojawia się też przepis rozebrany na części pierwsze. Autorki pokazują po kolei jak i gdzie do zwykłej potrawy dodać elementów weganizmu.


W "Kuchni" znajdziemy pomysły na "zwykłe" potrawy, jak i takie (według mnie) udziwnione ;-P jak np. lody dyniowe, tofucznicę, chipsy z wodorostów, creme brulee z tofu, czy gulasz z bananów. 

Raczej wielu z nich jednak nie wypróbuję, bo nie w głowie mi szukanie np. melasy buraczanej, czy seitanu. Niektóre składniki opisane przez autorki, są wręcz opatrzone hasłem "nie dostępne w Polsce" ;-P Więc tyle w tym temacie.


Jak piszę w nagłówku dla mnie książka ok, ale odebrałam ją jako przeznaczoną zapaleńcom kuchni wegańskiej ;-)


piątek, 3 kwietnia 2015

Wilekanocny jarmużos, czyli bigos z jarmużu.

Święta święta i po świętach ;-) Zapraszam was na przepis na fajne wielkanocne danie z gatunku trochę lżejszego. Inspirowałam się przepisem z Kwestii Smaku. Jako, że jest to bigos na bazie jarmużu nazwałam go Wielkanocny Jarmużos ;-)

Składniki:
- opakowanie jarmużu 200g
- 1 cebula czerwona
- 4 białe kiełbasy
- opakowanie sosu pomidorowego
- sól, pieprz

Przygotowanie:

1. Białą kiełbasę wrzucić do żaroodpornego narzędzia i piec przez 30-40 min w piekarniku w temp 200C. (Teoretycznie można ją usmażyć będzie szybciej, ale ja wybrałam wersję pieczoną ;-P) Odciąć z jarmużu twarde końcówki, opłukać.


2. Jarmuż 3-4 minuty obgotować w osolonej wodzie. 


3. Cebulę obrać i pokroić w kostkę.


4. Po upieczeniu kiełbasy ją również pokroić w kostkę.


5. Cebulę podsmażyć na patelni. Jak już się podpiecze dodać kiełbaskę i podpiec.


6. Dodać sos pomidorowy.

Wszystko podsmażyć na patelni.

7. Na koniec dodać jarmuż i doprawić do smaku.


Muszę przyznać to było wyśmienite.



WESOŁYCH ŚWIĄT !!!!!


poniedziałek, 30 marca 2015

Fasolowe brownie podejście pierwsze ;-)

Już kilka razy widziałam na Face i na Insta brownie z czerwonej fasoli. Tak się im przyglądałam na zdjęciach, że w końcu postanowiłam zrobić je sama. ;-)

Przepis wzięłam z bloga Ani z Tobie Fit Ania z lekkimi moimi modyfikacjami ;-)

Składniki:
- dwie puszki czerwonej fasoli
- banan
- 4 jajka
- trzy duże łyżki kakao
- 80g orzechów włoskich
- dwie łyżki miodu
- 1,5 łyżeczki sody
-  szczypta soli

Przygotowanie:

1. Fasolę wyjąć z puszki, przepłukać i odsączyć.


2. Po kolei dodawać wszystkie składniki:

a) jaja

b) kakao

c) sodę

d) banana


Wszystko miksować na gładką, jednolitą masę - ja jeszcze dodatkowo zblendowałam.

3. Do masy dodać pokruszone orzechy i wymieszać łyżką. Wszytko wyłożyć na foremkę i wsadzić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na 45min.


Co do efektu powiem tyle - pierwsze koty za płoty. Ciasto wyglądało pięknie, pachniało jeszcze ładniej, 


ale....było zdecydowanie za mało słodkie, właściwie smak miało nijaki. Następnym razem muszę dać więcej miodu, lub czegoś innego na osłodzenie. ;-)


czwartek, 19 lutego 2015

Jaglana ala Mexicana ;-)

A co tam niech ciąg dalszy kulinarnego tygodnia będzie miał miejsce ;-) Dziś przepis na kaszę jaglaną w wersji meksykańsko-polskiej, czyli Jaglana ala Mexicana ;-)

Składniki:
- puszka fasoli czerwonej
- puszka kukurydzy
- opakowanie przecieru pomidorowego
- szklanka kaszy jaglanej
- cebula (u mnie była czerwona)
- papryka czerwona
- przyprawy (sól, pieprz, papryka ostra, papryka łagodna, oregano)
- dwie łyżki sosu sojowego ciemnego
- olej rzepakowy

Przygotowanie: 

1. Podsmażyć cebulę na niewielkiej ilości oleju, dodać do niej pokrojoną w kostkę paprykę. Chwilę podsmażyć, wlać na patelnię ok. pół szklanki wody i podduszać.


2. Gdy już papryka będzie miękka - doprawić do smaku. Dodać też ok. 2 łyżki ciemnego sosu sojowego.


3. Na patelnię wlać przecier pomidorowy,


gdy wszystko zacznie się gotować dodać do tego przepłukaną wcześniej wodą kasze jaglaną.


4. Wszystko pod przykrywką gotujemy na wolnym ogniu ok.20-25min. Ja jak robiło się gęste, a kasza twarda dodawałam trochę wody.


5. Na sam koniec do dania trzeba dodać odsączoną kukurydzę i fasolę. I Jaglana ala Mexicana gotowa ;-)


poniedziałek, 16 lutego 2015

Owsianka tu, owsianka tam szał na owsiankę od ponad roku mam ;-)

Ależ mi pięknie wyszedł ten tytuł ;-P Rymowany, no kreatywność z poniedziałku jest, znaczy człowiek obudzony...myślę, że to w dużej mierze zasługa słońca, w końcu nam się pojawia na niebie ;-)

Owsiankę jem jakoś od ponad roku, dwa, góra trzy razy w tygodniu. Na początku zdecydowanie preferowałam smaki wytrawne i zwykłe płatki owsiane błyskawiczne zalewane wodą. Z czasem zaczęłam ją udoskonalać, zmieniać przepisy i modyfikować i dałam szansę tej na słodko ;-) Korzystam też z płatków górskich (namaczam całą noc w wodzie), otrębów pszennych i żytnich i dodatków w stylu wiórki kokosowe, kakao, miód.

Moje ulubione owsianki w wersji wytrawnej to:


Owsianka oscypkowa (płatki owsiane, otręby, siemie) - kaloryczność itp na pewno spora, ale dostęp do oscypków mam marny, więc raz na jakiś czas można zaszaleć.


 Owsianka z białym serem - bardzo często ją jadam, chyba moja ulubiona.


Owisanka wędlinowo-serowa - uwielbiam, ale z racji tego, że jest tam cammembert (a lekko to to tłustawe) nie jadam często

Na słodko:


Owsianka bananowo-kakaowa - płatki, otręby, banan plus kakao, a na gorsze dni pokruszona kostka gorzkiej czekolady, często dodaję do tego jeszcze trochę wiórek. Najlepsza słodka owsianka na poniedziałek, żeby dobrze rozpocząć tydzień ;-)


Owsianka jogurtowo-jabłkowa - wykonana dzięki mamie i jej: "zrobiłam uprażone jabłka chcesz?" ;-) A pewnie, że chciałam wylądowały z owsianką i jogurtem, a jako dodatek smakowo-zapachowy - cynamon.


Owsianka dżemowa - podobna do w/w płatki, otręby, wiórki kokosowe i dżem od Doty z bloga On Egin Eta Top


Owsianka z owocem w tle - płatki, gruszka i łyżka niskosłodzonego dżemu wiśniowego...obłęd ;-)

A wy jakie macie ukochane przepisy na owisanki? Kto preferuje na wytrawnie a kto na słodko?